środa, 1 lipca 2015

jak sprostać przedporodowym wyobrażeniom? WCALE!

Jest trochę tak, że jest życie przed dzieckiem i po dziecku, co my dziś o tym wiemy? Chyba jeszcze niewiele, bo przecież dopiero kilka tygodni za nami, ale już dziś muszę się zgodzić, że to fakt.
Wczoraj korzystając z chwili kiedy nasz maluch spał pozwoliłam sobie obejrzeć kawałek programu, tematem którego było karmienie i przewijanie w miejscach publicznych, właściwie bardzo na czasie, po ostatniej aferze autobusowej!  Wracając do tematu, do programu zostali zaproszeni rodzice i nie rodzice i wiecie co? tak strasznie jeszcze niedawno było mi blisko do pani która była przeciwna temu, ale już po kilku tygodniach wiem, że choć chcielibyśmy nie zawstydzać, nie przeszkadzać  i nie rzucać się w oczy z karmieniem czy przewijaniem, to czasem nie jest to możliwe. Nie w tym rzecz żeby afiszować się z gołą pupą, brudnym pampersem czy zwyczajnie z karmiącą piersią, ale kiedy nasz maluch drze się w niebo głosy, bo najprościej w świecie jest głodny albo tyłek piecze, to jego dobro, spokój i komfort jest ważniejszy. Sama po sobie wiem, że można to zrozumieć bardzo szybko kiedy jest się rodzicem, albo wcale kiedy się nim nie jest. Nie warto więc się sprzeczać i przekonywać do swoich racji, bo czas sam zweryfikuje, i tak chyba jest z większością planów i generalnym wyobrażeniem jak będzie wyglądać nasze życie po tym jak pojawi się maluch.
Mając jednak tą świadomość, że nie zawsze uda się mi zrobić co zaplanowaliśmy, bardziej doceniamy, kiedy tak jak teraz uda mi się zrobić choć małą rzecz, taką jak napisanie tego postu!

tymczasem, bo słyszę, że Gmyruś sie gmyra,  i zaraz będzie po drzemce, a napisanie posta dziś postawiłam sobie jako pierwszy cel, a to znaczy, że z obiadem wciąż w lesie! 

Zły Wilk!