poniedziałek, 27 lipca 2015

mleczne wsparcie!


Kiedy podczas ciąży ktoś pytał mnie czy będę karmić piersią, nie zastanawiając się długo, często dla świętego spokoju odpowiadałam, że tak, choć parcia nie mam. Sama sobie dopowiadając, że będę karmić jak się uda! Czując jednak, że się nie uda. I tak było prawie do końca, kiedy to lekarz oznajmił nam, że Misia jest w pozycji pośladkowej i już raczej się nie obróci, a to znaczy mniej więcej tyle, że poród skończy się cesarskim cięciem. I wtedy jakbym dostała w obuchem w głowę! Ale jak to?! Nie będę mogła sama urodzić mojej córki?! Mało tego ani nie urodzę, ani nie wykarmię! Czułam, że przez moją ignorancję, brak zainteresowania tematem i może nawet pewną niechęć do karmienia piersią, sama już się "zaprogramowałam" na brak mleka. Przez cały okres ciąży nie pojawiła się nawet jedna kropla, nawet najmniejszy ślad, że w moich piersiach dzieję się coś co może mieć związek z produkcją mleka. Wpadłam w totalną panikę! Byłam wściekła na siebie, że tak się uprzedziłam, i jest już za późno! 
Dzięki Bogu kobiece ciało jest tak stworzone, że nawet matką ignorantką, takim jak ja, daje druga szansę! 
Więc mimo mojego uprzedzenia do karmienia piersią, mimo cesarskiego cięcia, dane mi było karmić. I tak jak wcześniej zupełnie nie rozumiałam co to za big deal, tak teraz podzielam zdanie wielu mam, że to świetna sprawa. Wszyscy wiemy jakim dobrem jest mleko matki, jaką więź stwarza między mamą a dzieckiem, jaka ochronę buduje  i że nie zawsze z własnego wyboru, nie jest to nam dane.
Jeśli jednak jest choć cień szansy, żeby zawalczyć o to mleko, to dziś myślę, że warto! Warto przygotować się już przed porodem, nie tylko mentalnie, ale merytorycznie również. Warto poczytać i zasięgnąć porady, żeby kiedy już maluch się pojawi, w całym tym szpitalnym stresie, choć w tym temacie czuć się pewnie. 


W wielu szpitalach personel robi bardzo dużo, aby pomóc młodym mamą, tak było w tym którym ja  rodziłam, słyszałam jednak, że bywają jeszcze takie gdzie nie przykłada się do tego żadnej wagi. Przykre, ale jeśli rzeczywiście tak jest to warto samemu się postarać bardziej. Istnieje wiele grup wsparcia oraz doradcy laktacyjni, nawet w sieci można ich spotkać. 
Od początku mojej mlecznej drogi, muszę przyznać, że szło nam dość gładko, ostatnio jednak pojawiły się małe problemy i wątpliwości, ale udało się nam je rozwiązać nie wychodząc nawet z domu , bo w dzisiejszych czasach wystarczy kilka minut, żeby przy pomocy komputera skontaktować się z laktacyjnym ekspertem, który odpowie na nasze każde pytanie, ułatwiając nam powrót na prostą mleczną drogę :)

Nie jest moim celem oczywiście namawianie, tych mam które podjęły decyzję o niekarmieniu piersią na zmianę decyzji, warto jednak spróbować, jak widać po moim przykładzie można wpaść z jednej skrajności w drugą: ja  dziś uwielbiam karmić! 

a teraz pora uciekać, bo mój mały Cycuś się budzi i czas na mleczko! :)