sobota, 11 lipca 2015

mama i... tylko mama.

Rozłożyło mnie dziś przeziębienie, takie co to nie wiadomo skąd przychodzi. Kilka kichnięć i nos już zapchany. I te właśnie małe przeziębienie, które wpędziło mnie dziś wcześniej do łóżka, ściągnęło moje myśli na temat, który od kilku dni tłucze się po mojej głowie. Wszystko zaczęło się narzekania kilku dziewczyn na temat swoich partnerów, którzy nie wywiązują się z obowiązków jako ojcowie i reakcji innej, która uświadomiła im, że jeśli tak jak ona były by samotnym rodzicem, to nie narzekały by na nieco rozleniwionego tatę. Nie żebym pochwalała leniwych tatusiów, raczej chodzi mi dziś o stawienie się w miejscu samotnej mamy, która dała by wszytko żeby móc czasem poprosić partnera, żeby ją zastąpił choć na kilka chwil, kiedy jest jej ciężko, kiedy dziecko marudzi, kiedy tak trudno je uspokoić, kiedy sama źle się czuje...
Kiedy ja dziś brałam kąpiel, słyszałam jak mój mąż uspokaja naszą popłakującą córkę, kiedy przygotowywałam sobie herbatę i leki, on tulił ją do snu i kiedy lądowałam pod ciepłą kołdrą, ona  też była już w łóżeczku.
Nie piszę tego żeby chwalić mojego męża, związek czy sytuację w jakiej jestem. Piszę to dziś, bo coraz bardziej uświadamiam sobie jak trudną mają sytuację samotni rodzice wychowujący swoje maluchy bez pomocy partnerów. Oczywiście nie jest to żadnym sekretem, że musi to być trudne, ale jak bardzo, można sobie wyobrazić dopiero kiedy skupimy się  na tych wszystkich małych aspektach, na tych nawet małych sprawach w których nam pomaga partner. 
Gdybym to ja była samotną mama, to dziś musiałabym zapomnieć o tym, że odpocznę sobie wieczorem i zregeneruję się na jutro, musiałabym zapomnieć o chorobie i zająć się Misią sama, modląc się żeby się nie zaraziła, ale nie musiałam... 
Nie mi oceniać z jakiego powodu związki się komplikują, a rodziny rozpadają... ale muszę przyznać, że bycie samotnym rodzicem musi być cholernie trudne! I jeśli jeszcze raz usłyszę, że ktoś sobie na to zasłużył, żeby być samotnym rodzicem, to kopnę w d%pę! Bo relacja między dwojgiem dorosłych to jedno, a fakt, że zostawia się dziecko to coś innego. I żadne wsparcie finansowe nigdy nie wynagrodzi czasu. 

A mój mąż oczywiście zasługuje sobie na pochwałę,
  fajnym tatą jest!  
I na założenie chusty sam się zdecydował! :)